MAT Nr 5/2015
Za kilka dni z drukarni wyjdzie kolejny numer „Mata”. Dlatego, zachęcając już teraz do kupna profesjonalnego polskiego czasopisma szachowego, przedstawiamy zawartość tego wydania. Bez wątpienia towarzyskim wydarzeniem roku był niedawny ślub w Moskwie najsilniejszego polskiego mistrza szachownicy, Radosława Wojtaszka, z młodą rosyjską arcymistrzynią, Aliną Kaszlinską – aktualną brązową medalistką Mistrzostw Europy Kobiet. Z tego też powodu świetne zdjęcie wykonane przez Katierinę Worobjową ozdobiło okładkę „piątki”. Na kolejnej stronie zamieściliśmy też małą fotorelację z uroczystości, na której nie zabrakło, rzecz jasna, gości ze świata szachów. Na jednej z fotografii widnieje nawet składający życzenia parze młodej Viswanathan Anand – wieloletni mistrz świata i aktualny pretendent do szachowej korony. Dla miłośników mniej przyziemnych tematów prezentujemy artykuł autorstwa doktora Macieja Mrozika z Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk pt. Vladimir Nabokov: „poezja szachów” i problemistyka literatury. Jeden z najwybitniejszych pisarzy świata, który zasłynął z napisania kontrowersyjnej (i zekranizowanej) powieści „Lolita”, był bowiem kompozytorem szachowym, a swoje szachowe dzieła wplatał nawet do książek. Znana jest także jego, również zekranizowana, powieść „Obrona Łużyna”, której bohaterem jest tracący zmysły szachista. W 5-stronicowym wywiadzie numeru były trener kadry Polski mężczyzn, a niegdyś szachista z pierwszej dziesiątki świata, arcymistrz Michał Krasenkow, opowiedział nam m.in. o swoich obserwacjach życia szachowego w Polsce i na świecie, a także udzielił porad, w jaki sposób najlepiej trenować i rozwijać swoje umiejętności - czy ważny jest debiut, gra środkowa, czy końcówka?! Novum, nie tylko jeśli chodzi o „Mata”, ale w ogóle o polską prasę szachową, jest krzyżówka szachowa ułożona przez Piotra Kaima. Zadanie rozwiązania wszystkich haseł z pewnością przerośnie niejednego fana gry królewskiej. Jednak na tych najbardziej nieustępliwych czekają nagrody książkowe! W numerze znajdziemy też artykuł z tematu psychologii sportu – „Znaczenie emocji w szachach”. Autor - założyciel popularnego fanpage’a „Lechrumski” – na co dzień jest trenerem mentalnym na największych polskich portalach… pokerowych. Osiem środkowych stron „Mata” to dział „Szachy w szkole” (rozmieszczenie takie zasugerowali nauczyciele szachów, którzy nie chcą niszczyć naszego pisma, wydzierając tematyczne kartki z różnych miejsc!). W nim m.in. relacja ze Stadionu Narodowego, gdzie z udziałem ponad 350 uczniów z całej Polski rozegrano drugi turniej finałowy projektu „Edukacja przez Szachy w Szkole”. W artykule tym znalazła się rozmowa z prezydentem Europejskiej Unii Szachowej, Zurabem Azmajparaszwilim – gościem honorowym imprezy, która odbyła się pod „Wysokim Patronatem” Parlamentu Europejskiego. W dziale „Szachy w szkole” tradycyjnie znajdziemy też materiały dydaktyczne i artykuły poradnikowe dla uczniów, nauczycieli i rodziców (czy ktoś słyszał o grze w pieniążek? ;-). Umiejscowiliśmy tam także materiał o „Szachach Świata” – wystawie muzealnej, której oferta skierowana jest w znacznej mierze do najmłodszych, ale nie tylko. O pięknej inicjatywie państwa Czochrów z Zamościa mówiło się do tej pory zdecydowanie zbyt mało… W dalszym ciągu kontaktują się z nami nowe osoby animujące życie szachowe w Polsce. Ich relacje z chęcią zamieszczamy w dziale „Kronika, komunikaty i korespondencje”. Publicystyka to relacja Rafała Rębilasa ze spotkania Rady Przyjaciół Szachów z udziałem wielu zaproszonych gości ze świata polityki, kultury i biznesu. O wysoki poziom innych tradycyjnych działów „Mata” zadbali m.in. arcymistrzowie Jacek Tomczak i Kacper Piorun (wkrótce w Ostródzie rozegrane zostaną Mistrzostwa Świata w Solvingu!), mistrz międzynarodowy Daniel Sadzikowski, czy też Maciej Sroczyński ze swymi „dziesięcioma najbardziej szokującymi kombinacjami szachowymi”! „Mat” dostępny jest w sieci „Empik”, ale jak zawsze zachęcamy do prenumeraty, jako najlepszego sposobu zakupu naszego czasopisma. Cena za roczną prenumeratę (8 regularnie ukazujących się numerów) wynosi 70 zł (+ książka do nauki gry w szachy). Zamówienia należy składać pod adresem e-mail mistrza FIDE Michała Bartla: m.bartel@pzszach.org.pl. Z szachowym pozdrowieniem! Redaktor prowadzący czasopisma „Mat” Paweł Dudziński Fragment wywiadu z Michałem Krasenkowem dla czasopisma szachowego „Mat” (numer 5/2015) pt.: „Dżentelmenom nie wierzy się na słowo!”: Paweł Dudziński: Czy realne jest zagrożenie dla naszej dyscypliny z uwagi na tzw. doping elektroniczny? Co jakiś czas dochodzą do publicznej wiadomości sygnały o przyłapaniu kolejnego szachisty na tego typu nieuczciwych praktykach. Czy widzi pan jakieś sposoby, aby zwalczać ten proceder; surowe kary, wieloletnie dyskwalifikacje, itp.? Czy jest to w ogóle konieczne? Może skala zjawiska nie jest aż tak duża? Michał Krasenkow: Dotychczas wszystko w zasadzie trzyma się na uczciwości graczy. Przecież chcą osiągnąć sukces samodzielnie i udowodnić swoją wyższość nad przeciwnikiem – swoją, a nie urządzenia elektronicznego. Poza tym infamia też odstrasza. Ale gdy w grę wchodzi kasa i inne korzyści... W Rosji jest na ten temat dowcip ze znanej serii o Wasiliju Iwanowiczu (Czapajewie, bohaterze wojny domowej). Otóż jego ordynans Piet'ka został wysłany w delegację do Anglii. Wraca z górą pieniędzy, cały w złocie. „Skąd to wszystko?” – pyta zdziwiony Wasilij Iwanowicz. „Wpadam do klubu, a tam grają w oczko. Siadam do gry. Przeciwnik mówi: ‚Oczko!’. Ja do niego: ‚Pokaż!’. On: ‚Dżentelmenom wierzy się na słowo!’. I tu dopiero zaczął mi się fart!”. Problemem nie są tylko oszustwa jako takie, ale też paranoja, jaką powodują, gdy każdy dobry występ teoretycznie słabszego zawodnika wywołuje podejrzenia i niemiłe komentarze. Pamiętamy horror, który rozegrał się na ostatnich Mistrzostwach Europy Kobiet (15 uczestniczek rzuciło bezpodstawne oskarżenia na zawodniczkę rumuńską, Mihaelę Sandu. Zdaniem Sandu, główną prowodyrką nagonki była późniejsza złota medalistka Mistrzostw Europy, Natalia Żukowa, która rozpętała tę aferę tuż przed pojedynkiem z Rumunką – przyp. red.). Zresztą rozumiem takie uczucia. Niestety musimy się do takich podejrzeń przyzwyczaić. Dobrze jest, że FIDE przestaje wierzyć dżentelmenom na słowo, a zaczyna wprowadzać poważne środki obrony. Oczywiście takie środki, jak rewizja osobista, nie są zbyt przyjemne, ale jakoś przyzwyczailiśmy się do nich na lotniskach, a w szachach nie będą dotyczyć każdego, tylko będą stosowane w razie uzasadnionego podejrzenia. Na pewno nie będą stuprocentowo skuteczne, więc muszą zostać uzupełnione przez drakońskie kary za udowodnione oszustwa, z dożywotnią dyskwalifikacją włącznie, tak, aby się po prostu nie opłacało ryzykować! Do niedawna był pan trenerem kadry Polski mężczyzn. Jak wspomina pan współpracę z naszymi najsilniejszymi arcymistrzami? Czy jest szansa, aby przedostali się oni do światowej czołówki? Jakie są perspektywy dla Radosława Wojtaszka i Jana-Krzysztofa Dudy? A może Mateusz Bartel i nowy mistrz Polski, Grzegorz Gajewski, też jeszcze mają szansę osiągnąć coś na świecie? Radek na pewno ma duży potencjał, ale jego problem to stosunkowo za małe doświadczenie w walce z czołówką światową. Teraz będzie zbierał to doświadczenie i, mam nadzieję, w którymś momencie nastąpi kolejny przełom. Mateusz i Grzegorz też nie są bez szans. Być może nie dostaną się już do ścisłej czołówki, ale do „klubu 2700” – czemu nie? Szachista może progresować co najmniej do 40. roku życia. Jeśli chodzi o Jasia, oczywiście może osiągnąć dosłownie wszystko – pod warunkiem właściwego rozwoju i ciężkiej pracy. Martwię się jednak, że stosunkowo za mało gra, a to jest dla niego najważniejsze. Radek w wywiadzie dla „Mata” wspominał, iż to pan polecił mu ruch b4 przeciwko obronie holenderskiej, który zagrał później w zwycięskiej partii z Carlsenem. Przypomina pan sobie to spotkanie? Nie przypominam sobie tego faktu, ale cieszę się, że, jak się okazało, wniosłem jakiś drobny wkład w to zwycięstwo. Czy myśli pan, że współpraca w wymianie informacji, zwłaszcza debiutowych, pomiędzy naszą czołówką – mam tu na myśli Wojtaszka, Gajewskiego i Bartla – przyniesie oczekiwane efekty? Radek powiedział, że w kierunku takiej właśnie współpracy zmierza elita, choć dla niektórych trener jest nieodzowny… Oczywiście, ta forma współpracy jest bardzo pożyteczna. To jest właśnie element wspomnianego przeze mnie „otoczenia”, które jest potrzebne nie tylko juniorom, ale i czołowym szachistom kraju. Nowym trenerem kadry został Bartosz Soćko. Jakich wskazówek mógłby mu pan udzielić, jako jego poprzednik na tym stanowisku i bardziej doświadczony szkoleniowiec oraz zawodnik? Sądzę, że Bartosz jest bardzo doświadczonym zawodnikiem i trenerem, naturalnym liderem, ma znakomite stosunki z drużyną i nie potrzebuje czyichkolwiek wskazówek. Tym bardziej nie wypada mi udzielać mu rad publicznie, na łamach pisma. A jak w ogóle wyglądała pana praca z reprezentantami? W jakim stopniu potrzebują oni trenera, a w jakim muszą sami pracować, np. nad doskonaleniem repertuaru debiutowego? Czołowi szachiści polscy nie są dziećmi. Są dorosłymi, ukształtowanymi zawodnikami. Każdy w jakiejś mierze zna swoje wady i zalety, ma swój repertuar debiutowy. A więc rola trenera kadry jest pomocnicza i doradcza. Może proponować tematy zajęć, pomoc, materiały, ćwiczenia, ale ostateczną decyzję, czego potrzebuje, podejmuje sam zawodnik, a trener kadry te życzenia spełnia. Dwa lata temu, w wywiadzie udzielonym Piotrowi Kaimowi, stwierdził pan, że nie należy przedkładać nauki debiutu nad naukę teoretycznych końcówek. A szachistom pierwszej kategorii i kandydatom na mistrza polecił podręcznik końcówek Dworeckiego, jako pomoc w poczynieniu postępów. Z kolei podczas jednej z ostatnich dyskusji na ten temat w Internecie napisał pan, że każdy powinien trenować to, w czym jest najsłabszy. Czy mógłby pan, jako autorytet dla wielu polskich szachistów i rodziców najmłodszych graczy, wyjaśnić swoje podejście do tematu treningu poszczególnych faz gry; jeżeli chodzi o zawodników różnego poziomu, to znaczy np. do II kategorii, od II kategorii do poziomu kandydata na mistrza i od poziomu mistrzowskiego wzwyż? Czy inaczej też powinny trenować dzieci? (na to i wiele innych pytań zadanych arcymistrzowi Michałowi Krasenkowowi można znaleźć odpowiedź w dostępnym w sieci „Empik” czasopiśmie szachowym „Mat”. Prenumerata i zakup pojedynczych egzemplarzy: m.bartel@pzszach.org.pl)
Opublikował Leszek Zega [24.07.2015 r.]


