Szanowni Państwo!
X
Zgodnie z postanowieniami wprowadzanymi na drodze rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679, czyli populanego RODO, informujemy, że każdy z Państwa ma prawo do dodania, aktualizacji lub usunięcia w dowolnym momencie swoich danych osobowych ze strony Podlaskiego Związku Szachowego, który jest ich Administratorem. Przede wszystkim możcie skorzystać z prawa do bycia zapomnianym. Jeżeli ktokolwiek z Państwa uzna, że naruszamy Jej lub Jego prywatność, prosimy o kontakt na rodo@podlzwszach.net. Informujemy także, że rolę Inspektora Danych Osobowych zawartych na tej stronie pełni Prezes Podlaskiego Związku Szachowego.

ZBIGNIEW CYLWIK (23 IX 1936 - 25 VIII 2019). Odszedł wybitny białostocki mistrz szachowy

Podlaskie szachy poniosły dotkliwą stratę. 25 sierpnia 2019 roku, przeżywszy 82 lata, po długoletniej chorobie, zmarł mistrz Zbigniew Cylwik, jeden z najlepszych szachistów w historii królewskiej gry na Białostocczyźnie.

Po II wojnie światowej województwo białostockie długo nie mogło dorobić się gracza mogącego rywalizować z krajową czołówką i dopiero mistrz Zbigniew Cylwik na początku lat 60. ubiegłego wieku dwukrotnie przedarł się do finału indywidualnych mistrzostw Polski.

Na początku lat 1950-tych trafił do świetlicy klubu „Kolejarz” Białystok. Klub ten miał swój własny stadion piłkarski, a w klubowej świetlicy, czynnej przez cały tydzień „na okrągło”, można było grać w szachy i w tenisa stołowego. Zaczynał od ping-ponga, chociaż ledwo wystawał ponad stół. Później Władysław Cylwik czyli tzw. „duży Cylwik”, chłop na schwał, nauczył go podstaw gry w szachy, a w czasie wakacji zagrał w turnieju dla początkujących, który udało mu się wygrać.

W Białymstoku najlepszym szachistą był wtedy Edward Radziszewski, w „Kolejarzu” liczyli się bracia Zinczukowie i Czech. To mistrz Zbigniew Cylwik sprowadził do tego klubu braci Bogdana i Tadeusza Bieluczyków. Zaczął występować w turniejach o mistrzostwo województwa i co roku piął się w górę tabeli. W 1954 roku „Szachy” wydrukowały jego wygraną partię z tradycyjnego meczu zaprzyjaźnionych województw: olsztyńskiego i białostockiego.

W drugiej połowie 1954 r. mistrz Zbigniew Cylwik, uczestniczył w turnieju korespondencyjnym miesięcznika „Szachy” w grupie V. - To były inne czasy - opowiadał Cylwik. - W turnieju o mistrzostwo województwa na rok 1956 graliśmy bez zegarów. Moja partia z Dziakowskim trwała kilkanaście godzin. Pojedynek został przerwany, kolejny ruch zapisany do koperty. Ten maraton zakończył się moim zwycięstwem - walkowerem (!), bo przeciwnik wycofał się z turnieju z powodu pogrzebu w rodzinie.

Mistrz Zbigniew Cylwik w Białymstoku uchodził za teoretyka. Również dlatego, że był szczęśliwym posiadaczem podręcznika „Teoria debiutów” St. Gawlikowskiego, bodaj jedynego, jaki znajdował się w Białymstoku. Pracował 3-4 godziny dziennie nad szachami, najpierw sam, później z braćmi Bieluczykami.

Białymi rozpoczynał od 1.d2-d4, czarnymi stosował obronę sycylijską i gambit hetmański. Gdy znalazł jakiś nowy i ciekawy ruch, to nie robił z tego sekretu, pokazywał kolegom w klubie. W turnieju z lokalnym przeciwnikiem starał się przestawiać posunięcia w znanych wariantach i w ten sposób zmusić go do samodzielnego myślenia.

W 1955 roku, jako reprezentant województwa z drugą zaledwie kategorią, wystąpił w półfinale mistrzostw Polski w Rzeszowie. Wygrał G. Szapiro przed Prochownikiem oraz Domańskim i Makarczykiem, mistrz Zbigniew Cylwik podzielił niezłe VII-IX miejsce wraz z doświadczonymi Sowińskim i Ziembińskim.

W 1956 roku w Zakopanem zdobył wicemistrzostwo Polski juniorów do lat 20, innych kategorii wiekowych wtedy nie znano.

- Ponowny mój występ półfinałowy miał miejsce w 1957 r. we Wrocławiu, ale okazało się, że z moim zdrowiem jest fatalnie, w trakcie partii z Manfredem Mannke (seniorem) zasłabłem i wylądowałem w szpitalu. Przez dłuższy czas byłem na rencie, w tym czasie rozpadła się sekcja szachowa „Kolejarza” i z wieloma kolegami przeszliśmy do „Jagiellonii”, której - z kilkuletnią przerwą - byłem wierny aż do dnia, gdy w tym zasłużonym dla sportu białostockiego klubie zabrakło miejsca dla szachistów, co dało początek Białostockiemu Towarzystwu Szachowemu.

W grudniu 1961 roku mistrz Zbigniew Cylwik wygrał jeden z trzech półfinałów mistrzostw Polski, zdobywając prawo gry z najlepszymi w kraju. Nie była to jakaś wielka niespodzianka, bo wcześniej wyrobił sobie markę dobrego blickarza, jeszcze jako junior wyeliminował w turnieju błyskawicznym miesięcznika „Szachy” mistrza Pytlakowskiego, co jego koledzy skwitowali złośliwym: „Co, przegrałeś z jakimś chłopczykiem ze wsi?”. W tym turnieju setki szachistów grały bez zegarów, na komendę „białe - ruch!, czarne - ruch!” dyktowaną z magnetofonu.

Mistrz Zbigniew Cylwik dwa razy pod rząd grał w finałach Mistrzostw Polski. Miał lekką rękę do Zbigniewa Dody, raz odebrał mu tytuł mistrza Polski, również dwa razy wygrał z Tarnowskim, w miniaturze pokonał legendarnego Bogdana Śliwę.

W XIX Mistrzostwach Polski (Poznań, 25.02-16.03.1962) mistrz Zbigniew Cylwik podzielił XII-XIII miejsca - zremisował tylko jedną partię, 6 wygrał i 8 przegrał.

XX Mistrzostwa Polski (Głuchołazy, 24.02-14.03.1963) wygrał Bednarski. Mistrz Zbigniew Cylwik, który zremisował tylko 2 partie, podzielił miejsca XIII-XIV uzyskując 6 punktów.

- Występy w turniejach dawały wiele niezapomnianych przeżyć, ale też każdy niemal wyjazd kosztował mnie utratę pracy - jaki szef będzie się godził, by jego pracownik regularnie znikał z zakładu na 2-3 tygodnie. W Białymstoku nie mogłem liczyć nawet na pokrycie przez klub kosztów pobytu na turnieju. Po drugim finale mistrzostw Polski Stefan Brzózka, sam mieszkający w Częstochowie, zachęcił mnie, bym przeniósł się do „Maratonu” Warszawa, który to klub dopiero budował drużynę mogącą liczyć na sukcesy w I lidze seniorów. Przez następne 5 lub 6 lat reprezentowałem „Maraton”, w którym najsilniejszym graczem był Romek Grąbczewski, a przejściowo grywał też mistrz międzynarodowy Kazimierz Plater. Z panem Kazimierzem dobrze się rozumieliśmy, był to dżentelmen w każdym calu. Na półfinale w Gnieźnie Plater zajął ode mnie wyższe miejsce i oczywiście miał prawo wybrania sobie nagrody przede mną. Mnie wpadła w oko nagroda - ładny serwis do kawy, i westchnąłem: „Ach, gdyby ten serwis mi się przytrafił”. Plater bez słowa zabrał inną, znacznie mniej atrakcyjną nagrodę, by moje marzenie mogło się spełnić. Serwis zachowałem do dziś na pamiątkę.

W Drużynowych Mistrzostwach Polski w Wiśle (kwiecień 1963) mistrz Zbigniew Cylwik reprezentował „Maraton” Warszawa. Podczas II festiwalu szachowego o „Puchar Podlasia” w Augustowie (lipiec 1963) wygrał turniej błyskawiczny, wyprzedzając w dwunastoosobowym finale Schmidta, Gromka, Filipowicza i innych.

- Szachy nie dawały żadnej stabilizacji finansowej, nie dawało się z szachów wyżyć, odnowiły mi się kłopoty ze zdrowiem. Stopniowo zacząłem odchodzić od wyczynu. Założyłem zakład produkcji wyrobów z tworzyw sztucznych, byłem niezależny finansowo. Zmieniłem pole walki; zamiast na szachownicy zostałem zmuszony do walki z urzędnikami i urzędem podatkowym. Tamte lata PRL-u nauczyły mnie jednego - gdy przywódca partii ogłaszał zapalenie "zielonego światła" dla rzemiosła, to zaraz należało oczekiwać wzmożonych kontroli, domiarów i grzywien.

Na krajowej liście rankingowej na dzień 1 kwietnia 1969 roku mistrz Zbigniew Cylwik zajmowal 42. lokatę z rankingiem 2191.

Z nadejściem XXI wieku mistrz Zbigniew Cylwik uaktywnił się szachowo, startując w kilku turniejach weteranów; trzykrotnie zajął 4. miejsce.

W 2005 roku mistrz Zbigniew Cylwik zagrał w Warszawie na turnieju Amplico Life - memoriale Gawlikowskiego, gdzie wyprzedził kilku znacznie od siebie młodszych zawodników z tytułami międzynarodowymi.

Kierowanie swoim zakładem przekazał w młodsze (rodzinne) ręce, ale nadal pracował, chociaż w zmniejszonym wymiarze godzin. Był zadowolony, że młode pokolenie z arcymistrzem Piotrem Bobrasem na czele jeszcze skuteczniej walczy o honor szachów białostockich.

W ostatnich latach mistrza Zbigniewa Cylwika niemal w każdy piątek można było spotkać w Szkole Podstawowej Nr 45, gdzie grywał w Grand Prix Białegostoku.

7 kwietnia 2018 roku został członkiem MUKS Stoczek 45 Białystok.

Mistrz Zbigniew Cylwik ostatnią partię turniejową rozegrał 30 listopada 2018 roku.

Pogrzeb Zbigniewa Cylwika odbył się w dniu 28 sierpnia 2019 roku na Cmentarzu Farnym w Białymstoku.

Cześć Jego Pamięci!

Na podstawie wspomnień mistrza Zbigniewa Cylwika spisanych przez Tomasza Lissowskiego w listopadzie 2005 roku opracował Leszek Zega.

 

 

Opublikował Leszek Zega [26.08.2019 r.]